RYCERSTWO NIEPOKALANEJ – LIST NA LISTOPAD

Pierwsza okładka "Rycerza Niepokalanej"... - Wydawnictwo Ojców  Franciszkanów Niepokalanów | Facebook

Listopad – poświęcony czci Świętych Pańskich w Niebie         

Jeśli pragniesz na pewno wiedzieć, czy jesteś prawdziwym chrześcijaninem i czy należysz do liczby nie tylko wezwanych, ale i wybranych do Nieba, – porachuj się, czy jesteś tak miłosiernym, jak tego żąda Pan Jezus od uczniów swoich. Miłosierdzie bowiem jest, według nauki samego Pana naszego Jezusa Chrystusa, niezawodną cechą tak prawdziwych chrześcijan, jak też wybranych do Nieba. Jest najpierw cechą prawdziwych chrześcijan, bo Pan Jezus mówi: Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami Moimi, jeśli miłość mieć będziecie jeden ku drugiemu. Miłosierdzie zaś jest nie czym innym, jeno miłością okazywaną tym, którzy według samolubnych pojęć światowych nie są nam mili lub godni naszej pomocy i ofiarności. Rozumieli to doskonale pierwsi chrześcijanie, o których czytamy w Dziejach Apostolskich: A mnóstwa wierzących było serce jedno i dusza jedna, i nikt z nich tego, co miał, swoim nie nazywał, ale było im wszystko wspólne… i była nad nimi wszystkimi wielka łaska. Bo nie było między nimi nikogo w niedostatku; gdyż wszyscy, którzy mieli role albo domy, sprzedawali je i przynosząc zapłatę za rzeczy sprzedane, składali ją u nóg apostołów… I rozdawano każdemu, ile komu było potrzeba. Ta dobroczynność chrześcijan tak była znana między poganami, że zdarzały się wypadki, iż niektórzy dla wyzyskania jej udawali nawrócenie.  To miłosierdzie chrześcijańskie jest również niezawodną cechą wybranych do Nieba, bo Pan Jezus zapowiedział, że gdy przyjdzie sądzić żywych i umarłych, rozdzieliwszy dobrych od złych, jednych postawi po prawicy swojej, a drugich po lewicy, i tak się odezwie najprzód do dobrych: Pójdźcie błogosławieni Ojca Mego, otrzymajcie Królestwo zgotowane wam od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście Mi jeść; pragnąłem, a napoiliście Mię; byłem gościem, a przyjęliście Mię; byłem chorym, a nawiedziliście Mię; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Tedy Mu odpowiedzą sprawiedliwi: Panie, kiedyśmy Cię widzieli łaknącym, a nakarmiliśmy Cię, pragnącym, a daliśmy Ci pić? Kiedy też widzieliśmy Cię gościem i przyjęliśmy Cię? albo nagim i przyodzialiśmy Cię? albo kiedyśmy Cię widzieli niemocnym, albo w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A odpowiadając Król, rzecze im: Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili. 
I aby nie było żadnej wątpliwości, jak koniecznie Pan nasz żąda od swoich wyznawców i uczniów tego miłosierdzia, dalej zapowiada: Tedy rzecze i tym, którzy po lewicy będą: Idźcie ode Mnie przeklęci w ogień wieczny, który zgotowany jest diabłu i aniołom jego. Albowiem łaknąłem, a nie daliście Mi jeść; pragnąłem, a nie daliście Mi pić; byłem gościem, a nie przyjęliście Mnie; niemocnym i w więzieniu, a nie nawiedziliście Mnie. Tedy Mu odpowiedzą i oni: Panie, kiedyżeśmy Cię widzieli łaknącym, albo pragnącym, albo gościem, albo nagim, albo niemocnym, albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Tedy im odpowie, mówiąc: Zaprawdę powiadam wam: czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną; a sprawiedliwi do żywota wiecznego. 
Tak więc według słów samego Zbawiciela cechą wybranych jest uczynne miłosierdzie, a brak serca i miłosierdzia dla potrzebujących pomocy lub pociechy jest cechą tych, co mają być potępieni. Owszem, to miłosierdzie, to szerokie i hojne na potrzeby bliźnich serce, jest jakby jedyną rękojmią wiecznego zbawienia; Pan Jezus w powyżej przytoczonych słowach nie tylko nic nie wspomina o innych cnotach, ani wadach, ale i św. Jakub apostoł wyraźnie naucza: Sąd bez miłosierdzia temu, który miłosierdzia nie czynił. A miłosierdzie przewyższa sąd. Cóż za pożytek, bracia moi, gdyby kto mówił, że ma wiarę, a uczynków by nie miał? Izali go wiara może zbawić? A jeśli by brat i siostra byli nadzy, i potrzebowaliby powszedniej żywności; a rzekłby im który z was: Idźcie w pokoju, zagrzejcie się a nasyćcie się; a nie dalibyście im, czego potrzeba ciału, cóż pomoże? – A więc wiara nawet, bez której nie podobna jest spodobać się Bogu; albowiem przystępującemu do Boga, potrzeba wierzyć, iż jest, – a iż jest oddawcą tym, którzy Go szukają – sama nas nie zbawi. Również nabożeństwo bez miłosierdzia nie daje Nieba, bo jak znów czytamy w Piśmie św.: Nabożeństwo czyste i niepokalane u Boga i Ojca to jest, nawiedzać sieroty i wdowy w uciskach; a siebie zachować niezmazanym od tego wieku. 
Więcej jeszcze! Grzechy nawet, wyjąwszy niewiarę, łatwiejsze znajdują odpuszczenie, jeśli nagradza je miłosierdzie; bo już w Starym Zakonie prorok Daniel królowi Nabuchodonozorowi radził: Grzechy twoje jałmużnami odkupuj, a nieprawości twe miłosierdziem nad ubogimi; podobno odpuści grzechy twoje. I to samo potwierdza Pan Jezus, mówiąc: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. A zatem, jeśli się boisz piekła, a pragniesz dostąpić Nieba, bądź miłosiernym. Masz wiele, dawaj wiele; masz mało, dawaj mało; w każdym jednak razie, czy mało, czy też wiele dajesz, dawaj z miłości i z miłością, to znaczy: dawaj w tej myśli, żeby temu biedakowi, którego słowem i uczynkiem ratujesz, było bodaj trochę mniej źle niż dotychczas. 
Jeśli chcesz być prawdziwie miłosiernym, w imię Boże dopomagaj ubogim, którzy nie mają chleba powszedniego, odzienia, ani miejsca, gdzie by głowę skłonili; ale nie zapominaj, że oprócz tych ubogich jest wielu innych, mających wprawdzie dostateczne utrzymanie, a jednak bardzo biednych. Mówi przysłowie: „Każdy ma swego mola, który go gryzie”. Nie tylko ubodzy mają zmartwienia i inne dolegliwości, – więc gdziekolwiek się z nimi spotkasz, miej serce prawdziwie życzliwe, – każdą biedę usiłuj odczuć tak, jakby tobie samemu dogryzała, – pomyśl, że ona z woli Pana Boga wcześniej czy później i na ciebie spaść może, – i co byś chciał, żeby tobie w podobnym położeniu czynili ludzie, to czyń bliźnim swoim, dla miłości Pana Boga, który przez ciebie pragnie ich poratować. 
Jeśli chcesz być prawdziwie po chrześcijańsku miłosiernym, miej serce szerokie i wyrozumiałe. Niewątpliwie więcej miłosierdzia należy się ludziom dobrym i wiernie służącym Panu Bogu, – owym, jak ich Pismo św. nazywa, domownikom wiary; ale nie darmo mówi Pan Jezus i o odwiedzaniu tych, którzy przebywają w więzieniu. Są oni może nie najgorsi, ale z pewnością nie należą do lepszych między ludźmi. Nie wykluczaj ich od twego miłosierdzia, ani od dobroczynności; nawet gdyby ktoś był zły dla ciebie, zachowaj co każe Pan Jezus: Dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści… abyście byli synami Ojca waszego, który jest w Niebiesiech; który czyni, że słońce Jego wschodzi na dobrych i złych, i spuszcza deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Każdy wierny chrześcijanin powinien być czcicielem Najsłodszego Serca Jezusowego. Czcimy zaś to Najsłodsze Serce szczególnie dla Jego nieprzebranego miłosierdzia i wciąż do niego w rozlicznych potrzebach naszych z ufnością się uciekamy. Najczęściej prosimy, aby nam przebaczył grzechy, albo żeby dał nam to, czego pragniemy. Otóż, aby te prośby były skuteczne, tak nam Pan Jezus z obfitości Serca swego mówi: Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Tym samym pokazuje też Pan Jezus, jak bardzo pragnie, abyśmy zachowali to przykazanie Jego: Tak bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Słuszna tedy, żebyśmy już nie tylko dla naszego własnego pożytku, ale jeszcze bardziej dla przypodobania się Najsłodszemu Sercu naszego najmilszego Pana, modlili się dla siebie i innych o prawdziwie chrześcijańskie miłosierdzie. 

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku, Katowice/Mikołów 1937 r.

WIADOMOŚCI „RYCERZA NIEPOKALANEJ”

INFORMACJE III ZAKONU:

  • W niedzielę 11 października AD 2020 roku w warszawskim Oratorium pw. Św. Andrzeja Boboli Ksiądz Rafał Trytek dokonał aktu przyjęcia brata Piusa do III Zakonu św. Franciszka Serafickiego. Nowoprzyjętemu Bratu życzymy opieki NMP i wszelkich łask Bożych!
  • Już wkrótce zacznie funkcjonować strona internetowa III Zakonu Franciszkańskiego w Polsce. Bratu Piusowi serdeczne Bóg zapłać za zaangażowanie!
  • Nakładem Rycerstwa Niepokalanej (w przyszłości zamierzamy uruchomić Franciszkańskie Wydawnictwo Tercjarskie „Pax et Bonum”) ukazała się broszura: „List św. Franciszka”. Zapraszamy do lektury!
  • Ukazał się nowy podwójny numer „Rycerza Niepokalanej” nr 6-7/AD 2020. Polecamy! Redakcja.

Nowy podwójny numer „Rycerza Niepokalanej” nr 6-7/AD 2020 (wrzesień – październik)

        Pragniemy poinformować szanownych Czytelników o ukazaniu się nowego numeru pisma Militia Immaculatae – „Rycerz Niepokalanej” na miesiąc wrzesień i październik. Cena wydruku pisma to 10 zł plus koszty przesyłki. Numer pisma lekko spóźniony z przyczyn od Redakcji niezależnych.

Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt na adres: glostradycji@gmail.com 

 Pismo dostępne również od 11 października w kaplicy ks. Rafała Trytka ICR w Krakowie

Z Panem Bogiem! Redakcja

RYCERSTWO NIEPOKALANEJ – LIST NA PAŹDZIERNIK

RYCERSTWO NIEPOKALANEJ – LIST NA PAŹDZIERNIK

Październik poświęcony czci Najświętszej Maryi Pannie Różańcowej i duszom w czyśćcu cierpiącym.

Wielkoduszność chrześcijańska

      Dwie szczególnie cnoty potrzebne są każdemu człowiekowi, który chce naprawdę służyć Panu Bogu i dobić się Nieba: zaparcie się siebie i miłość Pana Boga. O pierwszej mówi sam Pan Jezus: Jeśli kto chce za Mną iść, niech sam siebie zaprze. A o miłości naucza św. Jan Ewangelista: Kto nie miłuje, trwa w śmierci; a dobitniej jeszcze św. Paweł: Jeśli kto nie miłuje Pana naszego Jezusa Chrystusa, niech będzie przekleństwem. Z tych dwóch cnót, miłości Boga i zaparcia się siebie, wyrasta jedna z najpiękniejszych, ale niestety też bardzo rzadkich cnót: wielkoduszność, czyli wspaniałomyślność chrześcijańska. Mówię, że to rzadka cnota, ale nie między Świętymi, którzy pozostawili nam liczne jej przykłady. Niektóre z nich tu przytoczę; dopomogą one za łaską Bożą do zrozumienia istoty tej cnoty i do szczerego starania się o nią. 

Tak między innymi czytamy w życiu św. Jana Gwalberta, że był to rycerz waleczny i bogaty. Zdarzyło się, że w najniesprawiedliwszy sposób zamordowano mu jedynego brata. Św. Gwalbert postanowił według ówczesnych zwyczajów zabić mordercę, gdziekolwiek by go spotkał. W sam Wielki Piątek, otoczony licznym orszakiem zbrojnych ludzi spotkał się z mordercą swego brata na drodze. Ten, nie mogąc się bronić ani ratować ucieczką, pewny śmierci, padł na kolana i poleciwszy duszę swoją Bogu, począł prosić mściciela o miłosierdzie w imię Boże. I oto z miłości dla Pana Jezusa ukrzyżowanego Gwalbert darował winowajcy życie, a nadto przybrał go za brata w miejsce zabitego. Kiedy potem przybył do kościoła i ukląkł przed wizerunkiem Pana Jezusa ukrzyżowanego, Pan Jezus cudownym sposobem z wizerunku owego skłonił do niego głowę i wyciągnął ręce. Za cóż tak wielka nagroda i łaska nadzwyczajna? Nie za co innego, jeno za to, że Gwalbert wielkodusznie zaparł się żądzy zemsty i dla miłości Pana Jezusa przebaczył temu, który przeciw bratu jego i niemu zawinił.

Rozważ, czy byś nie mógł i ty zasłużyć sobie na podobną, jeśli już nie taką samą łaskę? Nikt ci wprawdzie brata nie zabił; ale nieraz ludzie w różny sposób przeciw tobie zawinili, tak że serce twoje zawrzało gniewem i zemstą; i nieraz jeszcze ci się to przytrafi. Umiej dla miłości Pana Jezusa tak odpuszczać, jak pragniesz, żeby Pan Bóg i tobie odpuścił, umiej za złe odpłacać dobrym; a jak dla św. Gwalberta to jedno przebaczenie stało się początkiem życia, odtąd już zupełnie Bogu oddanego, tak i ty jednym takim dobrodusznym aktem, przebaczeniem krzywdy sobie wyrządzonej, więcej uzyskasz u Pana Boga, niż śmiesz się spodziewać.

Wiedz o tym, że żywić żal do kogokolwiek, mścić się za krzywdy, a gorzej jeszcze za lada drobne przykrości wygadywać na tych, których nie lubimy, albo którzy nam wchodzą w drogę, tak samo jak inne tym podobne grzechy, to niezawodna cecha ludzi ciasnego serca, niskiego umysłu i samolubnego, jeśli nie podłego charakteru. Przeciwnie, prawdziwy chrześcijanin, mający w sobie bodaj szczyptę wielkoduszności, o tyle tylko myśli o bliźnich swoich bliższych i dalszych, ile potrzeba, żeby im ze szczerego serca dobrze życzyć albo dobrze czynić. Pomyśl, czy należysz do chrześcijan wielkodusznych, czy też do tych ludzi ciasnego serca, niskiego umysłu i lichego charakteru? Do których wolałbyś, żeby cię zaliczano? Za jakiego pragniesz, by miał cię Pan Bóg, przenikający serce i wnętrzności człowieka, gdy się zjawisz na sądzie Jego?

Błogosławiony Ignacy Azewedo zebrał kilkudziesięciu młodych kleryków i braciszków z Zakonu Jezusowego, którzy ofiarowali się opuścić kraj rodzinny i pójść do Brazylii, wówczas całkiem jeszcze dzikiej, by poganom opowiadać Ewangelię. Błogosławiony wsiadł z 39 towarzyszami w Lizbonie na okręt. Kiedy już wypłynęli daleko na morze, opadli ich korsarze, którzy byli zaciętymi heretykami, i wszystkich katolików, a zwłaszcza księży zaciekle nienawidzili. Korsarze ci, zdobywszy okręt, zagrozili śmiercią błogosławionemu Ignacemu i jego towarzyszom, jeśliby natychmiast nie wyparli się św. wiary katolickiej. Ani na chwilę nie zawahał się Błogosławiony i do towarzyszy swoich odezwał się w te krótkie słowa: „Nie odgradzajmy się od wspaniałych myśli synów Bożych”. I wszyscy czterdziestu ponieśli chwalebną śmierć męczeńską. W tejże chwili św. Teresa miała objawienie, w którym widziała, jak dusze tych 40 Męczenników z wielką chwałą wstępowały do Nieba.

Nie będę ci tu mówił, jak wielkiej duszy i dzielnego serca potrzeba tym, którzy dosłownie spełniając radę Boskiego naszego Zbawiciela, opuszczają ojca, matkę, braci i wszystko, żeby biednym, ciemnym poganom głosić Imię Pana Jezusowe, a nawet dlatego z narażeniem własnego zdrowia i życia gdzieś na odludnych miejscach zamykają się z trędowatymi, byle tylko przychylić im Nieba. Potrzeba na to większej duszy i większej odwagi, niż aby dla bojaźni przed biedą lub dla dorobienia się majątku pojechać za morze. Te ludzkie zabiegi, dla tego samego tylko, że są ludzkie i doczesne, koniecznie muszą być bardzo drobne i marne; i cóż ostatecznie znaczą wobec Boga i wieczności? Św. Alojzy powiedziałby o nich: „Cóż mi po tym wszystkim w wieczności?”.

O to głównie chodzi, żebyśmy wszyscy dobrze zrozumieli, jak wspaniała to wobec Boga i ludzi rzecz, być tak usposobionym, by woleć zginąć na miejscu, woleć głowę pod topór położyć, niż zaprzeć się Pana Boga swego! A do tego mamy prawie co chwila sposobność. Bo chociaż w naszych czasach nie wszędzie zdarza się sposobność do śmierci męczeńskiej (którą Kościół święty nazywa „skróconą drogą do Nieba”), to przecież i dziś na naszej własnej ziemi często zdarzają się wypadki, że ludzie niedowarzeni, albo poczytujący niedowiarstwo za szczyt nowoczesnej oświaty, już to w kółku znajomych, już też publicznie natrząsają się z pobożności, z prawych obyczajów albo nawet z Kościoła katolickiego i wiary. Jeśli jesteś małoduszny, zamilkniesz w takich wypadkach i stchórzysz, a może nawet zachwiejesz się w swoich zasadach; ale jeśli nie odrodziłeś się od wspaniałomyślności synów Bożych, tj. prawdziwych chrześcijan, nie będziesz się krył ze swoją wiarą, ale jak ów ojciec Machabejczyków Matatiasz śmiało się odezwiesz: Choć wszystkie narody słuchają Antiocha króla, aby każdy odstąpił od nabożeństwa zakonu… ja i synowie i bracia moi będziemy posłuszni zakonowi ojców naszych. Niech nam Bóg będzie miłościw; nie jest nam pożytecznie odstąpić zakonu naszego i sprawiedliwości jego. A nie tylko tak się odezwiesz, ale też w czynach twoich będziesz twardo stał przy prawdzie i sprawiedliwości Bożej!

Częściej jeszcze zdarzy się, że świat, ciało lub czart będą cię pokusami swymi odwodzili od Pana Boga, a pociągali do pożądania rzeczy ziemskich nie twoich, do używania rozkoszy zakazanych, do pychy i kłamstwa. Wtenczas nie upadaj na duchu; nie wdawaj się też w małoduszne targi z pokusą, ale od razu zwróć się do Pana Boga, a kusicielowi wdzierającemu się do serca powiedz z Panem Jezusem: Pójdź precz szatanie; albowiem napisane jest: Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz, a Jemu samemu służyć będziesz.

Czytamy w Ewangelii u świętego Marka: A siedząc Jezus przeciw skarbnicy, patrzał jak rzesza kładła pieniądze do skarbu; a wiele bogaczów wiele kładli. A przyszedłszy jedna wdowa uboga, włożyła dwa drobne pieniądze. A zwoławszy uczniów swych, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, iż ta uboga wdowa więcej włożyła, niźli wszyscy, którzy kładli do skarbu. Albowiem wszyscy z tego, co im zbywało, rzucali, a ta z niedostatku swego wszystko co miała wrzuciła, wszystką żywność swoją. Dawać, czy to na kościoły, czy na ubogich, czy wreszcie na dobre cele z tego co zbywa, jest obowiązkiem każdego; ale ograniczać swoje potrzeby aż do ujmowania sobie od ust, to rzecz wielka i godna prawdziwego chrześcijanina.

Rad bym jeszcze więcej mówić o tej wielkoduszności chrześcijańskiej, bo to cnota tak piękna, tak wzniosła, a przede wszystkim Panu Bogu naszemu tak dziwnie miła, że nie wiem, czy która inna jej dorówna. Wszystkim innym cnotom ona dodaje krasy i wartości, bo lepiej niż wszystkie inne społem odsłania nam tajniki Najsłodszego Serca Jezusowego, które w wielkoduszności swojej sprawiło, że Pan Jezus za nas umarł na krzyżu, siebie nam daje w Przenajświętszym Sakramencie i uczynił nas współdziedzicami Królestwa swojego. Ale nie śmiem, gdyż boję się, żebym rozwodząc się dłużej o tej uroczej cnocie siebie i ciebie, Czytelniku, nie napełnił złudzeniem, że jesteśmy wielkoduszni, skoro mamy pewne pojęcie o wielkoduszności.

Wolę poprzestać na tym, com napisał, a dodać tę jedną radę: Dla miłości Najsłodszego Serca Jezusowego spróbuj przynajmniej raz na miesiąc, w pierwszy piątek miesiąca, zdobyć się na cokolwiek, co się Panu Jezusowi podoba, np. żeby od razu przebaczyć obmowy, słowa obraźliwe i inne przykrości, jakie ci ktokolwiek wyrządził, – żeby oddać rzetelną przysługę, zwłaszcza takim, których nie lubisz, – żeby ująć sobie czy to grosza, czy przyjemności, czy wygody, aby oddać bliźniemu przysługę, a cokolwiek takiego uczynisz, uczyń to tak, żebyś za to nie pragnął ani nie żądał żadnego w tym życiu wynagrodzenia od Boga, a tym bardziej od ludzi. Jedyną twoją nagrodą niech będzie to, żeś bodaj raz cokolwiek uczynił wyłącznie dla Pana i Boga twego. Tym sposobem stopniowo coraz lepiej będziesz poznawał, na czym polega wielkoduszność chrześcijańska, i co ważniejsza jeszcze, powoli zaprawisz się do niej.

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku, Katowice/Mikołów 1937 r.

Akt poświęcenia się Niepokalanej o. Maksymiliana Kolbe

Akt poświęcenia się Niepokalanej
o. Maksymiliana Kolbe

Niepokalanów, 5-20 VIII 1940 1

    Oddać się Niepokalanej możemy w różnoraki sposób i oddanie to możemy wyrazić różnymi słowami, a nawet wystarczy jedynie wewnętrzny akt woli, bo ten właściwie zawiera istotę naszego oddania się Niepokalanej.

Dla ułatwienia jednak istnieje pewna formułka zawierająca ducha Milicji Niepokalanej.

„O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, Ucieczko grzesznych i Matko nasza najmiłościwsza, Ty, której Bóg cały porządek miłosierdzia powierzyć raczył, ja, niegodny grzesznik, rzucam się do stóp Twoich kornie błagając, abyś mnie całego i zupełnie za rzecz i własność swoją przyjąć raczyła i uczyniła ze mną wraz ze wszystkimi władzami mej duszy i ciała i z całym mym życiem, śmiercią i wiecznością, cokolwiek Ci się podoba.

Użyj także, jeżeli zechcesz, mnie całego, bez żadnego zastrzeżenia, do dokonania tego, co o Tobie powiedziano: Ona zetrze głowę twoją Rdz 3,15, jako też: Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie, abym w Twoich niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem do zaszczepienia i jak najsilniejszego wzrostu Twej chwały w tylu zbłąkanych i obojętnych duszach, a w ten sposób do jak największego rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego. Albowiem gdzie Ty wejdziesz, tam łaskę nawrócenia i uświęcenia wypraszasz, przez Twoje bowiem ręce wszelkie łaski z Najsłodszego Serca Jezusowego na nas spływają.
Dozwól mi chwalić Cię, o Panno Przenajświętsza.
Daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim”.

Akt ten składa się z trzech części: 1) wezwania; 2) prośby, by nas na własność przyjąć raczyła; 3) prośby, by nas użyć raczyła do pozyskiwania dla Niej innych dusz.

W wezwaniu mówimy nasamprzód:

O Niepokalana

Zwracamy się do Niej tym imieniem, bo Ona sama w Lourdes tak swoje Imię podać raczyła: Niepokalane Poczęcie. Niepokalany a jest Bóg i każda z Trzech Osób Bożych, ale nie jest On poczęty. Niepokalani b aniołowie, ale i u nich nie ma poczęcia. Niepokalani c pierwsi rodzice przed grzechem, ale i ci poczęci nie byli. Niepokalany d Pan Jezus i poczęty, ale nie był On poczęciem, ponieważ jako Bóg istniał już przedtem i stosowały się do Niego słowa Imienia Bożego objawione Mojżeszowi: „Jam jest, którym jest” Wj 3,14, który zawsze jest, a nie poczyna być. Inni ludzie są poczęciem, ale skalanym. Ona jedna jest nie tylko poczęta, ale Poczęciem i to Niepokalanym. Nazwa ta mieści wiele więcej tajemnic, które z czasem odkrywane będą. Wskazuje ona bowiem, że jakoby do istoty Niepokalanej należało Jej Niepokalane Poczęcie. – Miła Jej musi być ta nazwa, bo oznacza pierwszą łaskę, jaką Ona w pierwszej chwili swego istnienia otrzymała, a pierwszy dar jest darem najmilszym. Sprawdza się ta nazwa i poprzez Jej życie, bo zawsze była nieskalana. Stąd i łaski pełna, i Pan Bóg z Nią zawsze, i do tego stopnia z Nią, że aż się stała Matką Syna Bożego.

Nieba i ziemi Królowo

W rodzinie kochający rodzice spełniają, w czym tylko mogą, wolę dziatek, o ile ta nie jest dla nich szkodliwa. Tym bardziej Pan Bóg, Stwórca i Pierwowzór ziemskich rodziców, chce spełniać wolę swoich stworzeń, o ile ta nie jest dla nich szkodliwa, czyli jest zgodna z Jego wolą. Niepokalana w niczym nie odchyliła się od woli Bożej. We wszystkim miłowała Wolę Bożą – Boga, więc też słusznie nazywa się Wszechmocą proszącą, ma wpływ na Boga samego, na cały wszechświat 2, jest Królową i nieba, i ziemi. W niebie wszyscy uznają władanie Jej miłości. A ta część pierwszych aniołów, która Jej królowania uznać nie chciała, utraciła też miejsce swoje w niebie 3.

Jest też Królową i ziemi, jako Matka Boga samego. Ale pragnie – i ma prawo do tego – być dobrowolnie uznawaną przez każde serce, być kochaną jako Królowa każdego serca, by przez Nią to serce oczyszczało się coraz bardziej, niepokalane się stawało, do Jej Serca podobne i coraz bardziej godne zjednoczenia z Bogiem, Miłością Bożą, Najświętszym Jezusa Sercem.

Ucieczko grzesznych

Pan Bóg jest miłosierny, nieskończenie miłosierny, a nawet też i sprawiedliwy, i to nieskończenie sprawiedliwy, tak że nawet najdrobniejszego grzechu znieść nie może i pełnego za niego zadośćuczynienia wymagać musi. Szafarką nieskończonej wartości Krwi Przenajświętszej Pana Jezusa, która obmywa te grzechy, jest uosobione miłosierdzie Boże w osobie Niepokalanej. Stąd słusznie Ją nazywamy Ucieczką grzeszników, wszelkich grzeszników, chociażby ich grzechy były nawet jak najcięższe i jak najliczniejsze. Chociażby się im zdawało, że dla nich nie ma już miłosierdzia. Owszem, każde oczyszcznienie duszy jest dla Niej nowym potwierdzeniem Jej tytułu Niepokalanego Poczęcia i im e dusza jest bardziej pogrążona w grzechy, tym więcej okazuje się potęga Jej niepokalaności, że daje takiej duszy śnieżną czystość.

Matko nasza najmiłościwsza

Niepokalana jest Matką całego naszego życia nadprzyrodzonego, bo Ona Pośredniczką łask, owszem Matką łaski Bożej, stąd Matką naszą w dziedzinie łaski, w dziedzinie nadprzyrodzonej. A Matką najmiłościwszą, bo nie masz Matki tak kochającej, tak miłującej, tak Boskiej, jak Niepokalana, cała Boska.

Ty, której Bóg cały porządek miłosierdzia powierzyć raczył

W rodzinie cieszy się nieraz ojciec, gdy matka wstawiennictwem swoim powściągnie jego karzącą rękę nad dzieckiem, bo wtedy sprawiedliwości staje się zadość i miłosierdzie też się okazuje. Nie bez powodu bowiem zawiesza się sprawiedliwość. Podobnie i Pan Bóg, by nas nie karać, daje nam duchową matkę, której wstawiennictwu nigdy się nie opiera. Stąd święci twierdzą, że Pan Jezus sobie zachował porządek sprawiedliwości, Niepokalanej oddając cały porządek miłosierdzia 4.

W drugiej części aktu mówimy:
ja, niegodny grzesznik. Uznajemy tutaj, że nie jesteśmy, jak Ona niepokalani, ale grzesznikami. Tym bardziej, że nikt z nas nie mógłby powiedzieć, iż bez grzechu do dnia dzisiejszego przebył, ale czuje się winnym wielu niewierności. Mówimy też „niegodny, bo doprawdy między Istotą nieskalaną a grzechem skażoną jest poniekąd nieskończona różnica. Stąd z całą prawdą uznajemy się niegodnymi do Niej zwracać, do Niej się modlić, do stóp Jej upaść, by nie stać się podobnymi do pysznego Lucyfera, stąd też mówimy:

Rzucam się do stóp Twoich, kornie błagając, abyś mnie całego i zupełnie za rzecz i własność swoją przyjąć raczyła

Tymi słowami prosimy, tymi słowami błagamy Niepokalaną, by przyjąć nas raczyła, i ofiarujemy się Jej całkowicie i pod każdym względem jako Jej dzieci i jako z miłości niewolnicy, i jako słudzy, i jako narzędzia, i pod każdym, każdym względem, pod każdym tytułem, który kiedykolwiek ktokolwiek mógłby jeszcze wyrazić. I to jako rzecz i własność do Jej swobodnej dyspozycji, do używania nas i zużycia aż do całkowitego wyniszczenia.

I uczyniła ze mną wraz ze wszystkimi władzami mej duszy i ciała, i z całym mym życiem, śmiercią i wiecznością, cokolwiek Ci się podoba

Tu oddajemy Jej całą istotę naszą, wszystkie władze duszy, a więc: i rozum, i pamięć, i wolę – wszystkie władze ciała, więc zmysły wszystkie i każdy w szczególności, i siły, zdrowie czy chorobę, oddajemy Jej całe nasze życie ze wszystkimi jego przejściami czy przyjemnymi, czy przykrymi, czy obojętnymi. Oddajemy Jej naszą śmierć, kiedykolwiek i gdziekolwiek, i w jakikolwiek sposób ona nas spotka. A nawet i wieczność całą. Owszem, spodziewamy się, że tam dopiero bez porównania doskonalej do Niej należeć będziemy mogli. W ten sposób wyrażamy pragnienie i błaganie, by nam dozwoliła coraz doskonalej pod każdym względem stawać się Jej.

W trzeciej części aktu prosimy Ją:

Użyj także, jeżeli zechcesz, mnie całego, bez żadnego zastrzeżenia, do dokonania tego, co o Tobie powiedziano: Ona zetrze głowę twoją Rdz 3,15, jako też: Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie

Na figurach i obrazach Niepokalanej widzimy zawsze węża u Jej stóp, okalającego glob ziemski, któremu Ona głowę nogą ściera.

On, szatan, grzechem skalany, usiłuje skalać nim wszystkie dusze na ziemi, nienawidzi Tej, co zawsze nieskalana była. Czyha na Jej piętę w Jej dzieciach i w walce z Nią zawsze Ona ściera jego głowę w każdej duszy, która się do Niej ucieka. Prosimy Ją, by i nas użyć raczyła, jeżeli zechce, jako narzędzie do ścierania pysznej głowy węża w duszach nieszczęśliwych. Pismo św. dodaje, podając wspomniany wiersz: „A ty będziesz czyhał na piętę Jej” Rdz 3,15 i w rzeczwistości zły duch w szczególny sposób czyha na tych, którzy się Niepokalanej oddają, chcąc przynajmniej w nich Ją znieważyć. Ale usiłowania jego w duszach szczerze oddanych kończą się zawsze tym sromotniejszą jego klęską, stąd jeszcze gwałtowniejsza bezsilna wściekłość.

Słowa: „Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie” wzięte są z pacierzy kapłańskich, które Kościół każe powtarzać o Niej. Mówi Kościół „herezje”, a nie heretyków, bo tych Ona miłuje i właśnie z tej miłości pragnie uwolnić ich od błędu herezji. Mówi „wszystkie” bez żadnego wyjątku. „Sama”, gdyż sama wystarczy; Jej jest bowiem Bóg ze wszystkimi skarbami łask nawrócenia dusz i uświęcenia. Po całym świecie; żaden zakątek ziemi nie jest tu wyłączony. W tym miejscu aktu poświęcenia błagamy Ją, by nas użyć raczyła do wyniszczenia całego cielska węża, świat oplatającego f, którym są najrozmaitsze herezje.

Abym w Twoich niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem do zaszczepienia i jak najsilniejszego wzrostu Twej chwały w tylu zbłąkanych i obojętnych duszach

Na świecie widzimy tyle nieszczęśliwych, zbłąkanych dusz, nie znających nawet celu swego życia, miłujących różne dobra znikome zamiast jednego dobra, Boga. Wielu też jest obojętnych względem miłości najwyższej. Pragniemy zaszczepienia i jak najsilniejszego wzrostu chwały Niepokalanej w tych duszach i błagamy Ją, byśmy w Jej rękach niepokalanych i najmiłościwszych byli narzędziem do tego użytecznym, by nie dozwoliła nam sprzeciwiać się sobie, by nas przymusiła, gdybyśmy Jej słuchać nie chcieli.

A w ten sposób do jak największego rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego

Najświętsze Serce Jezusowe to miłość Boża ku ludziom. Królestwo Jego to panowanie tej miłości w duszach ludzkich, którą Pan Jezus okazał w żłobku i przez całe życie, i na Krzyżu, i w Eucharystii, i przy daniu nam swej Matki za matkę i którą to miłość w sercach ludzkich zapalić pragnie. Zaszczepienie i rozrost chwały Niepokalanej, zdobycie dusz dla Niej, to zdobycie dusz dla Matki Jezusowej, która królestwo Jezusowe do dusz wprowadzi.

Albowiem gdzie ty wejdziesz, tam łaskę nawrócenia i uświęcenia wypraszasz, przez Twoje bowiem ręce wszelkie łaski z Najsłodszego Serca Jezusowego na nas spływają

Niepokalana to wszechmoc prosząca. Każde nawrócenie i uświęcenie jest dziełem łaski, a Ona Pośredniczką łask wszelkich. Stąd też Ona sama wystarczy, by wszystkie, wszelkie łaski wyprosić i dać. W objawieniu Cudownego Medalika bł. 5 Katarzyna Labouré widziała promienie spływające z kosztownych pierścieni na palcach rąk Niepokalanej. Oznaczają one łaski, którymi Niepokalana hojnie obdarza wszystkich, którzy sobie tego życzą. Podobnie Ratisbonne w widzeniu swoim mówi o promieniach łask.

Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza.

Daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim

Mówi podanie, że Duns Szkot, franciszkanin, idąc w Paryżu na dysputę, w której miał bronić przywileju Niepokalanego Poczęcia na uniwersytecie sorbońskim, przechodził koło figury Matki Najświętszej i modlił się do Niej wspomnianymi słowami. Matka Najświętsza skłoniła swoją głowę na znak potwierdzenia. W pierwszej części tej prośby Duns Szkot zwraca się pokornie do Matki Bożej i prosi, by dozwoliła mu siebie chwalić, uznając tu swoją wielką niegodność do tak wzniosłego dzieła, jakim jest chwalenie Matki Najświętszej. Uznaje, że od Niej ta łaska zależy i wystarczy, by Ona dozwoliła, a powodzeniem jego usiłowania ukoronowane będą.

Druga część jest mocna, bezwzględna, dzielna. Prosi tu o moc do pokonania węża, jako narzędzie w Jej ręku.

Kto więc jest Jej nieprzyjacielem? – To wszystko, co skalane, co nie prowadzi do Boga, co nie jest miłością; to wszystko, co pochodzi od węża piekielnego czy kłamstwa i on sam, więc wszystkie nasze wady, wszystkie winy. Prosimy Ją, by nam dała moc przeciwko nim. Bo po to tylko istnieją wszystkie nabożeństwa, po to modlitwa, po to Sakramenty h św., byśmy otrzymali moc do pokonania wszystkich przeszkód w dążeniu do Boga w coraz gorętszym umiłowaniu, w upodobnieniu się do Boga, w zjednoczeniu się z Bogiem samym. Jak od Boga wyszliśmy przez stworzenie, tak i do Boga wracamy; cała przyroda nam o tym mówi, i gdziekolwiek spojrzymy, tam napotykamy po akcji reakcję równą i przeciwną, jako echo działalności Bożej i działalności też w stworzeniu. Na tej powrotnej drodze reakcji istota obdarzona wolną wolą napotyka na trudności i przeciwności, które Pan Bóg dopuszcza na to, by bardziej jeszcze wzmóc siłę dążenia tej istoty do Niego. By jednak istota ta miała dostateczną ku temu siłę, musi się modlić, musi o tę siłę prosić Tego, który jest Źródłem wszelkiej siły i który z miłością spogląda na wysiłki swojego stworzenia i pragnie, by ono szczerze chciało do Niego przyjść i nie szczędzi mu pomocy. I chociaż to stworzenie, to Jego dziecię drogie, potknie się w drodze, upadnie, skala, pokaleczy, Ojciec miłościwy i nie może patrzeć na jego nieszczęście. Zsyła Jednorodzonego Syna swego, który życiem swoim i nauką wskazuje mu drogę jasną i pewną. Krwią zaś swoją Przenajświętszą o wartości nieskończonej omywa brud i leczy rany. By zaś dusza z obawy przed naruszoną sprawiedliwością Bożą nie traciła nadziei, posyła Bóg uosobienie swojej miłości, Oblubienicę Ducha miłości matczynej – Niepokalaną, całą piękną bez skazy, chociaż ludzką córę, siostrę istot ludzkich i Jej zleca szafowanie całym miłosierdziem swoim względem dusz. Ustanawia Ją Pośredniczką łaski, wysłużonej przez swego Syna, Matką łaski, Matką dusz z łaski zrodzonych, odrodzonych i wciąż odradzających się w coraz doskonalszym ubóstwieniu.

O. Maksymilian M-a Kolbe
„1” Zob. Pisma VII, 1169, przyp. 1.
„2” Zob. Pisma VII, 1175, przyp. 2.
„3” Zob. Pisma VII, 1176, przyp. 2.
„4” Zob. Pisma VI, 880, przyp. 4.
„5” Kanonizowana w 1947 r.

WIADOMOŚCI „RYCERZA NIEPOKALANEJ”

• W niedzielę 27 września AD 2020 roku w krakowskiej kaplicy pw. Matki Bożej Królowej Polski Ksiądz Rafał Trytek dokonał aktu przyjęcia brata Rajmunda do III Zakonu św. Franciszka Serafickiego. Nowoprzyjętemu Bratu życzymy opieki NMP i wszelkich łask Bożych!

• Już wkrótce ukaże się nowy numer „Rycerza Niepokalanej” na miesiąc wrzesień – październik. Wszystkim ofiarodawcom serdeczne Bóg zapłać!

Kazanie Maksymiliana Marii Kolbe o Żydach

(…) Zobaczmy teraz jak wygląda niebo żydów, do którego wzdychają i na które całe życie pracują. Przede wszystkim zapytajmy się żyda chasyda, to jest żyda pobożnego, kto się znajduje w niebie żydowskim? On zaraz odpowie, że tam są wszyscy, których żyd kochał za życia, a nie ma nikogo, kim się żyd brzydził i kogo nienawidził w swym życiu. A więc w niebie żydowskim nie ma Pana Jezusa, ani Matki Bożej, ani św. Józefa, ani żadnych świętych, których czczą Chrześcijanie. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma tych ludzi, którzy za życia kochali Pana Jezusa i Najświętszą Pannę Maryję. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma tych ludzi, którzy słuchali Kościoła, wierzyli Ewangelii i przyjmowali Sakramenty św. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma żadnego, który żył i umierał w miłości Krzyża Chrystusowego. A więc jest to piekło. W niebie żydowskim nie ma nikogo, kto żył pobożnie, nosząc Szkaplerz i odmawiając Różaniec. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma żadnego z tych, którzy słuchali Kościoła i chodzili na Mszę św., kazania, katechizm i inne nabożeństwa. A więc jest to piekło.
W końcu w niebie żydowskim nie ma nikogo z tych ludzi, którzy, żyjąc pobożnie i trzeźwie, znaczyli się często znakiem Krzyża św. i zginali kolana swoje przed Ukrzyżowanym. A więc jest to piekło.
Wiemy więc kogo nie ma w niebie żydowskim. Teraz przypatrzmy się, czym jest napełnione niebo żydowskie.
Najprzód są tam wszyscy żydzi, którzy całe życie gardzili Chrystusem, Najświętszą Panną Maryją, Krzyżem i nie chcieli się nawrócić. A więc to jest piekło.
W niebie żydowskim są wszyscy miłośnicy i przyjaciele żydów, którzy ich naśladowali we wszystkich nieprawościach, a o Pana Jezusa i Ewangelię wcale nie dbali; oni słuchali żydów i wiernie im służyli. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy na Przykazania Boże wcale nie zważali, ale za to na każde skinienie żyda byli gotowi. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy Kościoła, Mszy św. ani Sakramentów nie cierpieli, za to szynki i pijaństwo bardzo lubili. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy do cnót Bożych, Różańca, katechizmu czuli wstręt wielki, ale za to za przekleństwem i wszelkimi złościami przepadali. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy sługi Boże nienawidzili, za to sługi diabelskie, żydy, całym sercem ukochali. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy nie chcieli nosić Szkaplerza św., ale raczej sami obdarci z łaski Bożej i nadzy, drugich do nędzy moralnej i materialnej przywodzili. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci wszyscy którzy obrazów świętych Pańskich nie znosili, ale za to wszelkie obrazy piekielne i czartowskie wielce cenili. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy nie chcieli uklęknąć i oddać pokłonu Panu Jezusowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie, za to kłaniali się i upadali przed tymi, których serce było mieszkaniem czartów. A więc jest to piekło.
Widać więc z tego jasno, że niebo żydowskie, do którego wszyscy żydzi niewierni idą po śmierci, i dokąd prowadzą wszystkich ludzi, nie jest nic innego, tylko najgłębsze ogniem siarczystym gorejące piekło.
Niebo, w którym nie ma Jezusa, ani Matki Bożej, ani świętych Apostołów, Męczenników i Wyznawców, tylko duchy i ludzie nienawidzący Jezusa, Boga naszego i wszystkiego co Chrystusowe, to jest po prostu piekło.

Fragment broszury: Christus Deus noster. Chrystus Bóg nasz. [Kraków 1918], ss. 27-34

Nowy podwójny numer „Rycerza Niepokalanej” nr 4-5/AD 2020

Pragniemy poinformować szanownych Czytelników o ukazaniu się nowego numeru pisma Militia Immaculatae – „Rycerz Niepokalanej” na miesiąc lipiec i sierpień. Cena wydruku pisma to 10 zł plus koszty przesyłki.

Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt na adres: glostradycji@gmail.com

Z Panem Bogiem! Redakcja

NAWIEDZENIE ŚW. ELŻBIETY. Ks. Stanisław Tworkowski.

NAWIEDZENIE ŚW. ELŻBIETY
„Powstawszy tedy Maryja w one dni, udała się spiesznie w okolicę górzystą do miasta Judy. I weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. I stało się, skoro usłyszała Elżbieta pozdrowienie Maryi, drgnęło dzieciątko w łonie jej, i napełniona została Elżbieta Duchem Świętym i zawołała głosem wielkim, mówiąc: Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławion owoc żywota twego. A skądże mi to, że przyszła matka Pana mego do mnie. Oto bowiem, skoro zabrzmiał głos pozdrowienia twe go w uszach moich, poruszyło się z radością dzieciątko w łonie moim. I błogosławionaś, któraś uwierzyła, że wypełni się to, co ci oznajmiono od Pana. I rzekła Maryja: Uwielbia dusza moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Iż wejrzał na uniżenie służebnicy swojej. Bo odtąd błogosławioną zwać mię będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest i święte imię jego44 (Łuk. 1,39-39).
W tajemnicy Nawiedzenia św. Elżbiety znajdujemy pewnego rodzaju paradoks. Jego treścią są słowa Najświętszej Panny wypowiedziane do Elżbiety: „Wielbi duszo moja Pana… iż wejrzał na pokorę służebnicy swojej. Albowiem odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody” (Łuk. 1,47).
Pokora i wielkość…
Czyż mógł ktokolwiek z żyjących na ziemi wypowiedzieć o sobie tak dumne słowa? Czyż mogą aż tak wysoko sięgać ludzkie ambicje?
Świat miał swoich zdobywców, myślicieli, uczonych i mędrców. Do wielkich dzieł potrzeba wielkich ambicji. Podobno Aleksander Macedończyk chciał podbić świat. Napoleon był panem Europy. Ludzie ci mieli dosyć sił, aby zapewnić sobie przynajmniej na pewien czas „nieśmiertelność”. Ale żaden geniusz, żaden wódz nawet w chwilach najwyższego triumfu, nie ośmieliłby się wyrzec słów Maryi, tak dumnych i władczych, które nieznanej Dziewicy z Nazaret oddawały cały świat pod panowanie równie potężne, jak i słodkie. „Odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody”.
Ale słowa Maryi jednoczą w swej treści boską dumę z najgłębszą pokorą, „Oto ja służebnica Pańska, mówiła Ona w chwili Zwiastowania. Służebnica pokorna i cicha, na „niskość” której wejrzał Bóg, aby Ją „wywyższyć ponad wszystkie dzieła rąk swoich. Wielkość bowiem człowieka rodzi się z Bożego wejrzenia, ale ono sięga jedynie tych, którzy opuścili własną pychę i wyzbyli się głupstwa własnego „ja°, którzy wcielili w swoje życie podstawową zasadę Chrystusowej nauki: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest królestwo niebieskie” (Mat. 5,3).
Aby osiągnąć królestwo Boże, trzeba się rozstać z królestwem tego świata, które opiera się na kulcie ziemi, uwielbieniu ciała i uznaniu własnego „ja° za najwyższy autorytet, i ostateczny cel życia.
Sokratesowe „scio me nihil scire° ) było wyrazem tęsknoty wszystkich dusz prawdziwie wielkich za boską cnotą pokory. W ślad za nią szło nawiedzenie Boże. Bóg bowiem może być tylko tam, gdzie „nas” nie ma. Czy wielki mędrzec, powołujący się w swej nieśmiertelnej „Obronie“ na tajemniczy głos, który go skłaniał do poświęcenia życia za Prawdę „służby Bożej“, nie był przedstawicielem świata starożytnego w tym wszystkim, co miał on najświętszego i najlepszego, a co .się mieściło w akcie pokory?… Czy nie byt symbolem duszy ludzkiej oczekującej Nawiedzenia…
Druga tajemnica radosna, obok nauki o pokorze zawiera jeszcze prawdę o innej cnocie, niezbędnej do nawiedzenia Pańskiego. Maryja pokorna, Maryja wielka Bogiem, jest Maryją miłującą. Nawiedzona nawiedza. „Jam matka pięknej miłości0 mogłaby dodać do swego „Magnificat“, będącego hymnem triumfującej miłości.
Smutnych pocieszać, chorych nawiedzać, głodnych nakarmić, wątpiącym dobrze radzić — oto drogi doskonałości chrześcijańskiej, niezbędne warunki do zbawienia, a zarazem istota miłości. Cała nauką Chrystusowa sprowadza się zasadniczo do tajemnicy nawiedzenia. I ono głównie stanowić będzie temat ostatecznego sądu.
Toteż zrozumiałe jest, że słudzy Pańscy i czciciele „błogosławionej między niewiastami” dobrze znają tę tajemnicę. Ich życie jest nieustannym nawiedzaniem. Idąc drogą Maryi, nawiedzają, jak O. Beyzym trędowatych i chorych. Umacniają, jak O. Kolbe skazańców.

Ks. Stanisław Tworkowski

Rycerz Niepokalanej lipiec 1950

O. Maksymilian M. Kolbe: Niebo żydów.

Zobaczmy teraz jak wygląda niebo żydów, do którego wzdychają i na które całe życie pracują. Przede wszystkim zapytajmy się żyda chasyda, to jest żyda pobożnego, kto się znajduje w niebie żydowskim? On zaraz odpowie, że tam są wszyscy, których żyd kochał za życia, a nie ma nikogo, kim się żyd brzydził i kogo nienawidził w swym życiu. A więc w niebie żydowskim nie ma Pana Jezusa, ani Matki Bożej, ani św. Józefa, ani żadnych świętych, których czczą Chrześcijanie. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma tych ludzi, którzy za życia kochali Pana Jezusa i Najświętszą Pannę Maryję. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma tych ludzi, którzy słuchali Kościoła, wierzyli Ewangelii i przyjmowali Sakramenty św. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma żadnego, który żył i umierał w miłości Krzyża Chrystusowego. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma nikogo, kto żył pobożnie, nosząc Szkaplerz i odmawiając Różaniec. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim nie ma żadnego z tych, którzy słuchali Kościoła i chodzili na Mszę św., kazania, katechizm i inne nabożeństwa. A więc jest to piekło.
W końcu w niebie żydowskim nie ma nikogo z tych ludzi, którzy, żyjąc pobożnie i trzeźwie, znaczyli się często znakiem Krzyża św. i zginali kolana swoje przed Ukrzyżowanym. A więc jest to piekło.
Wiemy więc kogo nie ma w niebie żydowskim. Teraz przypatrzmy się, czym jest napełnione niebo żydowskie.
Najprzód są tam wszyscy żydzi, którzy całe życie gardzili Chrystusem, Najświętszą Panną Maryją, Krzyżem i nie chcieli się nawrócić. A więc to jest piekło.
W niebie żydowskim są wszyscy miłośnicy i przyjaciele żydów, którzy ich naśladowali we wszystkich nieprawościach, a o Pana Jezusa i Ewangelię wcale nie dbali; oni słuchali żydów i wiernie im służyli. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy na Przykazania Boże wcale nie zważali, ale za to na każde skinienie żyda byli gotowi. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy Kościoła, Mszy św. ani Sakramentów nie cierpieli, za to szynki i pijaństwo bardzo lubili. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy do cnót Bożych, Różańca, katechizmu czuli wstręt wielki, ale za to za przekleństwem i wszelkimi złościami przepadali. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy sługi Boże nienawidzili, za to sługi diabelskie, żydy, całym sercem ukochali. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy nie chcieli nosić Szkaplerza św., ale raczej sami obdarci z łaski Bożej i nadzy, drugich do nędzy moralnej i materialnej przywodzili. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci wszyscy którzy obrazów świętych Pańskich nie znosili, ale za to wszelkie obrazy piekielne i czartowskie wielce cenili. A więc jest to piekło.
W niebie żydowskim są ci, którzy nie chcieli uklęknąć i oddać pokłonu Panu Jezusowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie, za to kłaniali się i upadali przed tymi, których serce było mieszkaniem czartów. A więc jest to piekło.
Widać więc z tego jasno, że niebo żydowskie, do którego wszyscy żydzi niewierni idą po śmierci, i dokąd prowadzą wszystkich ludzi, nie jest nic innego, tylko najgłębsze ogniem siarczystym gorejące piekło.
Niebo, w którym nie ma Jezusa, ani Matki Bożej, ani świętych Apostołów, Męczenników i Wyznawców, tylko duchy i ludzie nienawidzący Jezusa, Boga naszego i wszystkiego co Chrystusowe, to jest po prostu piekło.
Autor: O. Maksymilian M. Kolbe
Fragment broszury: Christus Deus noster. Chrystus Bóg nasz. Kraków 1918, ss. 27-34
Źródło: http://www.ultramontes.pl/niebo_zydow.htm

Tekst niniejszy ukaże się w najnowszym – 4 (307) numerze Rycerza – lipiec AD 2020.